Lima, czyli schowaj ten aparat albo Ci go ktoś ukradnie…

Czy Lima jest bezpieczna? Stolica Peru, miasto, które owiane jest bardzo złą sławą, a przestępczość pospolita jest największa w kraju.

Śmierć złodziejom i gwałcicielom.

Jedna z niewielu stolic gdzie ceny noclegów w ścisłym centrum są tańsze niż dzielnicach sąsiadujących. Dlaczego ? Centrum, a przynajmniej jego część zostało opanowane przez złodzieji, prostytutki i handlarzy narkotyków. Przy czym jeżeli mówimy o handlu narkotykami to pamiętajmy z czego słynie m.in Peru, Kolumbia, Boliwia i inne okoliczne kraje. Z czystej kokainy. Sądzę, że nikt z Was nie chciałby nawiązywać bliższego kontaktu z pracownikami karteli narkotykowych.
Do Limy zawitaliśmy wieczorem. Lokalny transport na do Miraflores, które jest jedną bezpieczniejszych dzielnic Limy. Od razu właścicielka hostelu zabroniła nam jakichkolwiek spacerów po nocy. Podobno to przecież bezpieczna dzielnica? Powiedzmy sobie jednak, że zanim znaleźliśmy nasz nocleg obeszliśmy dość sporo bocznych uliczek. Jakkolwiek dała nam jasno do zrozumienia, że boczne uliczki nawet w Miraflores są niebezpieczne. Na drugi dzień wybieraliśmy się do na dworzec autobusowy, którego okolice również są oblegane przez różnego rodzaju podejrzany element. Jadąc na dworzec mieliśmy nie nadużywać komunikacji miejskiej ponieważ mogli nas okraść. Właścicielka zasugerowała taksówkę, ale mieliśmy uważać bo taksówki są niebezpieczne i mogą nas wywieźć za miasto, następnie pobić i okraść. Najlepiej abyśmy brali UBERA, który działa w Limie doskonale.

To był nasz pierwszy dzień w Peru i mnóstwo sugestii na dzień dobry, które nie nastrajały nas optymistycznie. Dostaliśmy również ostrzeżenie przed policją. W skrócie nie ufaj policji i taksówkarzom. Co do drugiego to nie trzeba było mnie przekonywać. Taksówkarzom nie ufam nigdzie na świecie. Tutaj tam troszkę bardziej 🙂
Kolejna wizyta w Limie była pod sam koniec wyjazdy zgodnie z zasadą miejsce, z którego mam wylot odwiedzam na samym końcu co daje komfort psychiczny w przypadku poślizgu czasowego (np. awaria autobus w drodze powrotnej) i pozwala zdążyć na samolot kosztem zwiedzania miasta.  Na szczęście przejazdy odbyły się bez opóźnień i mieliśmy czas na obejrzenie miasta. Tym razem nocleg w Barranco. Dzielnica, która została nam polecona przez napotkanych po drodze turystów z Kanady i Francji. Dzielnica zdecydowanie ciekawsza niż Miraflores za to bardziej oddalona od centrum. Ponował tam klimat rozluźnienia bez obaw o bezpieczeństwo. W Barranco jest taniej niż w Miraflores, blisko do morza i sporo knajpek. Klimat hipstersko-turystyczny cokolwiek to znaczy 🙂
Sama Lima, jest warta odwiedzenia na jeden dzień. Z Barranco można się dostać jednym szybkim autobusem “żółta linia” taki substytut naszego metra. Warto z niego skorzystać bo omija korki, które w Limie są dramatyczne. Zwiedza się centrum.

 

Co do zasady w dzień nie powinno się mieć obaw o dobytek. Drepcząc po Limie należy uważać na “cienką czerwoną linię”, którą stanowi rzeka i most. O ile chodząc po jednej stronie rzeki napotykamy turystów, co parę metrów po kilku policjantów, spokojnie, nikt nikogo nie zaczepia, turyści robia zdjęcia. Nam przyszło jednak przejść parę metrów dalej przez most, gdzie architektura również staromiejska ale otoczenie jakby trochę inne. Zamiast taksówek pojawiały się riksze, a policja raptem zniknęła. Sto metrów wcześniej naliczyłbym z 15-20 policjantów w zasięgu wzrok.

 

Bezpieczeństwo w Limie

Tam ani jednego. Jakoś nie zdaliśmy sobie sprawy, że właśnie wkroczyliśmy na tą centralną część miasta, która okryta złą sławą. Jako, że architektura była dość interesująca aparat wyjąłem aby zrobić klka fotek. W ty momencie zostałem poklepany przez ramię i dostałem, krótką radę. Schowaj ten aparat bo zaraz Ci ktoś go wyrwie i ukradnie. Natychmiast zorientowalsmy się, że nie powinno nas być w tej dzielnicy. Schowałem aparat i cofnęliśmy się za z powrotem do bezpieczniejszego rewiru.

Lima- niebezpieczna dzielnica

Podobno z Peru statystycznie kązdy wraca okradziony. My tę statystykę zaburzyliśmy i nic nam się złego nie przydarzyło. Nie wiem czy to kwestia trzymania się pewnych zdroworązsądkowych reguł bezpieczeństwa czy po prostu mielismy szczęście, a może w tym kraju jest po prostu bezpiecznie ?

Naczytaliśmy się  przed wyjazdem na forach i blogach wiele nieprzyjemnych relacji. Głównie o taksówkarzach, którzy wywożą ofiarę w jakieś odludne miejsce. Po drodze dosiadają się jeszcze mężczyźni, którzy pomagają w obrabowaniu ofiary i pozostawieniu jej w samych skarpetkach. Czytaliśmy o policjantach, którzy pełniąc zadanie policji turystycznej rekomendowali taksówki, które potem okazywały takie jak wyżej opisałem. Skanowanie kart płatniczych czy po prostu kradzieże nawet hotelach. Słyszeliśmy już będąć na miejscu o sytuacjach gdy ktoś chcąc zrobić zdjęcie wystawiał telefon czy aparat przez okno (jak autobus gdzieś mocno zwolnił) i był pozbawiany przedmiotu poprzez zwykłe wyszarpnięcie go przez kogoś kto był akurat na zewnątrz. Uważać należy na banknoty. W obiegu istnieje podobno mnóstwo podrobionych pieniędzy. Tutaj uwaga aby nie przyjmować banknotów uszkodzonych, naddartych, zniszczonych itp. ponieważ nikt od Was nie przyjmie takiego banknotu.

 

Praktyka vs ostrzeżenia i kilka naszych uwag odnośnie Limy.

Zaraz po przylocie wzięliśmy lokalny bus do Miraflores zamiast dedykowanego dla turysty autobusu (zamiast ok 70 zł za 2 osoby zapłaciliśmy ok 6 zł). Aby znaleźć lokalny przystanek autobusowy należy wyjść z budynku lotniska, skręcić w prawo iść prosto, następnie łukiem w lewo. Mijamy budkę ze strażnikiem i jakieś 50 metrów na prawo mamy lokalny przystanek. Autobusy często nie mają numerów – trzeba się pytać np. o Miraflores.

W Miraflores zanim znaleźliśmy nocleg chodzilśmy po wielu bocznych alejkach i nikt nas nie zaczepiał wbrew temu co mówiła właścicielka pensjonatu.

Korzystaliśmy z taksówek, jednak za każdym razem monitorowałem na GPS czy kierowca jedzie we właściwym kierunku. Gdyby zboczył z drogi byśmy natychmiast zażądali aby się zatrzymał – opowieści o napadach taksówkarzy na turystów nie dawały nam spokoju, jednak nikt nas nigdzie nie wywiózł, a korzystaliśmy z wielu taksówek.

Jadąc z Barranco na Lotnisko komunikacja miejską (taxi jest dość drogie) trzeba liczyć czas dojazdu ok. 3 godzin. Myśmy jechali z przesiadką w Miraflores (z Barranco chyba nie ma bezpośredniego połączenia)

Poza Limą korzystaliśmy z pomocy policji w sporze ze sprzedawcą biletu na autobus. Muszę przyznać, że okazał się pomocny i przejął się naszą sprawą. Jak zbaczył turystów, to odłożył papiery i zajął się nami natychmiast. Także z tym nieufaniem policji, hm… sam nie wiem co doradzić.

Sugestie na koniec

Ze swojej strony proponuję wykazać się zdrowym rozsądkiem i zachować czujność wyższą niż standardowo. Lokalsi bez powodu nas przecież nie ostrzegali. Nie popadajcie jednak w paranoję.
Starajmy się nie pokazywać, że coś mamy. Raczej wyglądajmy na mało ciekawych. Jak robicie zdjęcia aparatem to chowajcie go od razu do plecaka aby nie zatrzymywać niechcianego wzrok na potencjalnym łupie.

Plecaków nie należy spuszczać ze wzroku ani na chwilę. Stawiasz plecak na podłodze ? Owiń jedno z ramio plecaka o nogę itp.

Jadąc do kraju “trzeciego świata” nie musicie  chodzić w markowych ciuchach. Zaopatrzcie się w jakieś przyzwoite materiałowo rzeczy w sieciowym sklepie sportowym. Wyjdzie taniej, bezpieczniej. Mniej prowokujecie potencjalnych złodziei szukających kogoś z większym portfelem niż z mniejszym. Sytuację można porównać do parkowania samochodu. Lepiej zaparkować swojego Forda Focusa obok Ferrari niż Dacii Logan. Jak będą kraść to ukradną ten droższy :).  W jakimś sensie uważam też, że paradowanie po biednym kraju w drogiej markowej odzieży jest jakoś nie na miejscu. Sami tworzymy niepotrzebną barierę. Może być ciężko ją przełamać w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi, którzy często pracują tylko na jedzenie.

Jedziecie jako para? Podzielcie pieniądze pomiędzy siebie. Następnie porozdzielajcie je w różnych miejscach. Pod ręką tylko drobna suma. Jakiś portfel na “wabia”. Bezpieczne paski do spodni na pieniądze zapewne są znane złodziejom , ale i tak uważam, że to doskonałe miejsce na upchnięcie części mamony. Pasek może być przykryty przecież koszulką przez to niewidoczny.

Miejcie kopię paszportów i/lub skan gdzieś w chmurze w sieci. Kraju z nie opuścicie z taką kopią ale zawsze to jakaś podkładka dla policji i ambasady.

Jeżeli macie własne sugestie. Może Wam się coś przydarzyło i chcielibyście się z nami tym podzielić gorąco zachęcam piszcie do nas. Zrobimy update artykułu.

 

Paweł

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij