Zamek Ogrodzieniec

Zamek Ogrodzieniec – najpiękniejsze Orle Gniazdo pośród całego szlaku. Zamek (a właściwie jego ruiny) zasłużył sobie na to miano dzięki zapierającym dech w piersiach widokom skał wapiennych. Ulokowany jest w centralnym punkcie Jury Krakowsko – Częstochowskiej, na jej najwyższym wzniesieniu – Górze Janowskiego.

Szlak Orlich Gniazd – Zamek Ogrodzieniec

Jest to miejsce, które urzeka także wykorzystaniem komercyjnych możliwości. Każdy turysta może opuścić zamek bogatszy (a może jednak biedniejszy;)) o rycerskie rekwizyty, miecze, tarcze, bądź inne zabawki, które ucieszyć mogą nie tylko najmłodszych wędrowców.

To właśnie z tym miejscem związanych jest najwięcej legend:
O czarnym psie – ponoć to właśnie on i jego trzymetrowy łańcuch stanowi główną przeszkodę do zwiedzania zamku nocą. Najstarsi mieszkańcy twierdzą, że straszy on w Podzamczu, o czym głośno było już przed I Wojną Światową. Historii czarnego psa należy doszukiwać się w dawnych dziejach zamku. W 1669 roku jego nowym właścicielem został – Stanisław Warszycki, znany, jako dzielny i waleczny człowiek, który skutecznie odpierał ataki Szwedów. Miał on jednak pewną wadę…otóż posiadał ciężki charakter, który dał się we znaki okolicznym mieszkańcom. Warszycki znany był jako okrutny człowiek, który znęcał się nad poddanymi oraz swoimi żonami. Nie znosił sprzeciwu, nawet najmniejszego jego przejawu, i tak oto w Podzamczu powstała grota nazwana „ męczarnią Warszyckiego”,

Zamek Ogrodzieniec Widok na “Katownie Warszyckiego”

w której osobiście nadzorował torturowanie opornych poddanych. Owa legenda mówi, że Warszycki nie umarł w wyniku śmieci naturalnej, lecz jeszcze za życia został porwany przez diabły, tam zamieniony w czarnego psa do dzisiaj straszy w zamkowych murach.

 

O dwóch braciach – dawno temu w zamku mieszkało dwóch braci, nazywanych bonarkami. Cechowała ich chciwość, która doprowadzała do licznych konfliktów z mieszkającymi w okolicy ludźmi. Według legendy tuż przed śmiercią, która zabrała ich jednocześnie zapragnęli, by ich ciała pochowano we wspólnym grobie wraz z całym ich majątkiem. Życzynie się spełniło, a grobu strzegło zawsze czterech rycerzy z mieczami zroszonymi wodą święconą, którzy każdego dnia i każdej nocy odpędzali złe duchy, skrzywdzone przez chciwych braci.

 

O zamkowej studni – legenda związana z postacią Anzelma z Józefowa, który dawno, dawno temu w ogrodzienieckim zamku odbywał służbę wojskową, pozostawiając swoją piękna żonę. Po dwóch latach zapragnął wrócić do domu, zwrócił się więc do ówczesnego właściciela zamku o zwolnienie ze służby, jednak ten postawił mu warunek – musi wykopać studnię na dziedzińcu. Pełen zapału Anzelm wziął się do pracy, lecz mijały dni, miesiące, a w końcu i lata, a studni dalej nie było widać. W tym samym czasie jego żona została wzięta do niewoli. Anzelm w końcu ujrzał lustro wody, jednak był już wycieńczony swoją ciężką pracą. Boner dotrzymał obietnicy i zwolnił mężczyznę ze służby, jednak Anzelm, wyczerpany pracą tuż po wydostaniu się na powierzchnię zmarł. Zgodnie z legendą w tym samym momencie zniknęła także woda ze studni, która nigdy więcej się tam nie pokazała. Mówi się, iż Anzelm zabrał ją ze sobą do grobu.

 

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij